Rządy TS są straconym czasem
poniedziałek, 17 grudnia 2007 00:00
Rozmowa z przewodniczącym Platformy Obywatelskiej w powiecie tureckim, radnym Dariuszem Młynarczykiem
Obserwator - Panie przewodniczący, jak wygrywa się wybory parlamentarne? Rozmawiając kilka tygodni temu z poseł Ireną Tomaszak – Zesiuk, wskazywała na trudną do przecenienia rolę, która pan odegrał podczas kampanii wyborczej. A więc, jak to się robi?
O - Analizując wyniki ostatnich wyborów, w mieście wygrała Platforma, a w pozostałych gminach powiatu, zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość. Jaki ma pan pomysł, jako szef PO w powiecie, aby te relacje w najbliższych wyborach odwrócić i zagospodarować lepiej teren wiejski? Czy tylko poprzez organizowanie spotkań w terenie, jak np. ostatnio w Brudzewie i Dobrej?
DM –Powiaty turecki, koniński i kolski od wielu wielu lat głosowały inaczej niż pozostała część województwa. To specyfika tego terenu, swoista wschodnia ściana Wielkopolski. Wygrywała tu lewica, później Samoobrona, a teraz PiS. Warto jednak podkreślić, że Platforma na tym trudnym terenie z roku na rok uzyskuje coraz lepsze wyniki, także w gminach wiejskich. W skali powiatu wygrał PiS, ale to Platforma ma posła z tej ziemi. To swoisty ewenement, ale on pokazuje jak wielki sukces odniosła
Do tej pory funkcjonowało koło w Turku, Tuliszkowie i tuż przed wyborami zawiązało się koło we Władysławowie. W ostatnich dniach powstała struktura w Dobrej, na dniach powstanie w Brudzewie i szykuje się też w Kawęczynie. To wszystko to efekt wcześniejszych spotkań i rozmów. Do następnych wyborów struktury PO będą działały w każdej gminie w powiecie.
O - To ile osób na terenie powiatu przynależy do PO?
DM - Formalnie, bo to jest cały czas płynne, będzie około 80. To jest liczba osób, które przewinęła się niejako przez moje ręce, na przestrzeni tych kilku lat, kiedy szefuję Platformie. Naturalnie w tej grupie są osoby, które pojawiły się raz, zapisały i nie uaktywniły. Są też jednak osoby, które trwale współpracują.
O - Przechodząc do spraw lokalnych, jak pan ocenia politykę władz miasta i powiatu w bieżącej kadencji?
DM – Koalicję w mieście i powiecie tworzy PiS z Towarzystwem Samorządowym. Osobowość, pozycja i dorobek liderów tych ugrupowań nakazują by rozdzielić ich ocenę. Jeśli chodzi o starostę Ryszarda Bartosika to osobiście mi wstyd, że na tak eksponowanym stanowisku zasiada polityk o tak marnych kwalifikacjach. Powiat turecki zasługuje na to, by tak zaszczytną funkcję sprawowała osoba lepiej przygotowana do tej roli. Przypomnę pierwsze, drastyczne decyzje kadrowe, szczególnie na początku urzędowania. Wynikały one z pychy i przeświadczenia, że zwycięzca może wszystko. Dalszy ciąg zdarzeń, łącznie z katastrofalną sytuacją szpitala, uprawnia do twierdzenia, że władze powiatowe nie zdają egzaminu.
O - A władze miejskie?
DM – Burmistrzowi Czapli nie można odmówić kwalifikacji i doświadczenia samorządowego, to na pewno. Zawiódł on jednak nadzieje wielu osób, w tym i moje. Bardzo niepokoi mnie, gdy burmistrz i jego najbliżsi współpracownicy upatrują źródeł braku swoich sukcesów wyłącznie w działalności swoich poprzedników, czyli ekipy Marczewskiego. Od razu chcę zdecydowanie zastrzec, że nie jestem żadnym obrońcą pana Marczewskiego. Bardzo daleko nam do wspólnoty poglądów, różnimy się w wielu kwestiach i to fundamentalnie. Niemniej chciałem zwrócić uwagę, że MMM był burmistrzem dwa lata, a obecna ekipa TSu ze Zdzisławem Czaplą na czele rządzi już przez pięć lat i efektów pozytywnych jak na lekarstwo. Jesteśmy cały czas świadkami nieustającej wojny pomiędzy Czaplą i Marczewskim. Procesy sądowe nie skończyły się wraz z zakończeniem kampanii wyborczej. To wszystko nie służy przyszłości Turku.
Mnie bardziej interesuje co można w nieodległej perspektywie dla Turku jeszcze zrobić.
Pobudowanie przez Czaplę uliczek na Zdrojkach Lewych to zdecydowanie za mało. To każda ekipa by zrealizowała. Burmistrz największy problem ma z dotrzymywaniem słowa. Najpierw publicznie urządzi spektakl z wizualizacją i koncepcją modernizacji stadionu, by za chwilę wycofać z budżetu pieniądze na ten stadion przeznaczone. Ktoś powie, że powstaje hala sportowa. Chciałem tylko przypomnieć, że buduje się już piąty rok …
O - … a kosztuje ona coraz większe pieniądze…
DM - … kosztuje już 15 milionów! Astronomiczne koszty są pochodną błędnej lokalizacji. Chciałem zwrócić uwagę, że fizyczne rozpoczęcie budowy hali nastąpiło we wrześniu 2005 roku. W tym samym czasie zaczęto budowę podobnej hali, o podobnych parametrach, nieco mniejszej, ale nieznacznie, w Grodźcu, w powiecie konińskim. Tamtą halę oddano do użytku pół roku temu za kwotę 3 – 3,5 miliona złotych. Nasza hala być może zostanie ukończona w przyszłym roku. Na tym tle widać sprawność i gospodarność burmistrza Czapli
O - Sięgając do Państwa programu z ubiegłorocznych wyborów samorządowych, wynotowałem kilka postulatów, wśród wielu które chcecie jako Platforma Obywatelska w Turku zrealizować. Minął już rok czasu, więc w jakim zakresie staraliście się Państwo zrealizować te pomysły? Póki co była tylko dyskusja, co prawda bardzo burzliwa i gorąca, na temat wysokości stawek podatku od nieruchomości i sprzeciw wobec ich podwyższania.
DM - Na początku kadencji spotkaliśmy się z totalną ścianą izolacji ze strony Towarzystwa Samorządowego i PiS-u, które to ugrupowania zawłaszczyły wszystkie funkcje w radzie, włącznie z przewodniczącymi komisji. W dyskusji o podwyższeniu podatku od nieruchomości od działalności gospodarczej zajęliśmy jednoznacznie negatywne stanowisko.
Ciekawą ideą był pomysł zlikwidowania opłat adiacenckich z tytułu podziału nieruchomości. Odpowiednią uchwałę zakwestionował wojewoda. Na sesji apelowałem do burmistrza, by podjął jakieś kroki, by sprawę doprowadzić skutecznie do końca. Niestety burmistrz Czapla odpuścił tę sprawę. Zaproponowałem więc, że to radni Platformy przedłożą projekt takiej uchwały, który spowoduje, że opłaty adiacenckie z tytułu podziału nieruchomości nie będą realizowane.
O - Czy ten projekt już państwo przedłożyliście?
DM - Na pierwszej sesji po nowym roku taki projekt uchwały na pewno zostanie wniesiony. Pytał pan wcześniej o pomysły PO na rzecz ułatwień dla przedsiębiorców. Jesteśmy dopiero po pierwszym roku działalności. Na sesjach rady pan jako uważny obserwator widzi, że projekty opozycji są zawłaszczane przez burmistrza Czaplę w sposób dość prymitywny. Niemniej na pewno w tej kadencji radni Platformy będą składać projekty uchwał. Pragnę zwrócić uwagę, że dwa projekty uchwał (m.in. o niepodwyższaniu diet), które złożyliśmy w tej kadencji były chyba pierwszymi w historii samorządu miejskiego, które przygotowali radni. Nie burmistrz ze swoim 100-osobowym aparatem urzędniczym, tylko radni i to radni opozycyjni.
O - Czy będziecie Państwo podejmować działania zmierzające do zmiany statutu gminy miejskiej Turek, w punkcie dotyczącym klubów radnych? Tutaj między koalicją rządzącą a opozycją jest duży spór.
DM – Tak, na pewno zwrócimy się w tej sprawie do wojewody o uchylenie tego zapisu w statucie jako niezgodnego z ustawą samorządową. Jeżeli wojewoda nie będzie władny by to uczynić, to skierujemy sprawę do Sądu Administracyjnego.
O - Mówi pan, że pierwszeństwo co do działalności uchwałodawczej należy do koalicji rządzącej. Czy widzi więc pan możliwość, żeby PO w tej kadencji znalazła się po drugiej stronie, współtworząc nową koalicję? Czy takie działania są podejmowane?
DM – Głównym zadaniem partii politycznej jest zdobycie władzy. Jednak zdobywanie władzy dla samej władzy nie jest celem Turkowskiej Platformy. Władza jest po to, by móc realizować swój program
O - Ale tu macie konkretny program, który warto byłoby zrealizować, dla tego miasta i powiatu…
DM – Powiem tak, Platforma i Towarzystwo Samorządowe są to ugrupowania, których programy w dużej mierze są zbieżne. Mają wiele elementów wspólnych, ale są też różnice i to bardzo poważne.
Istniejące napięcia między tymi ugrupowaniami wynikają, moim zdaniem, trochę z megalomanii, trochę z przekonania burmistrzów Mękarskiego i Czapli o swojej wyższości.
Wiosną tego roku burmistrz Czapla nie przyjął mojej deklaracji pomocy w sprawie lobbowania na rzecz Turku w Urzędzie Marszałkowskim. Nie wiem w jaki sposób chce on teraz skutecznie zabiegać o interesy miasta, zwłaszcza po ostentacyjnym poparciu w ostatnich wyborach kandydata PiSu. Mam czasami wrażenie, że włodarze Turku chcą koniecznie się wyróżniać, niekoniecznie na plus.
W kraju rządzi Platforma, w województwie również PO rozdaje karty i … niemałe pieniądze, tylko u nas Towarzystwo Samorządowe tkwi w przekonaniu, że w koalicji z PiSem osiągnie więcej. Niestety nie wróży to dobrze przyszłości naszego miasta i powiatu.
Gotowy jestem zapomnieć o ostatnich miesiącach i porozmawiać z TSem o przyszłości Turku. Ba! być może można i założyć współpracę Platformy i Towarzystwa Samorządowego. Trudno to sobie wyobrazić biorąc pod uwagę charakter burmistrza Czapli, ale nie jest to niemożliwe.
O - Czy czeka pan tutaj na sygnał ze strony TS-u czy sam wyciąga dłoń do porozumienia?
DM - Platforma ma czterech radnych w mieście. Nie poczuwam się więc do roli mocarza w samorządzie miejskim. Chciałem tylko zwrócić uwagę na schizofreniczną sytuację w Towarzystwie Samorządowym, gdzie jego szef Ireneusz Niewiarowski zdobył mandat senatora RP wyłącznie dzięki szyldowi Platformy Obywatelskiej. Wstąpił do PO i zadeklarował, że jego organizacja będzie wspierała budowę społeczeństwa obywatelskiego oraz Platformy. Tutaj rozmijają się jego słowa z funkcjonowaniem TS-u w powiecie. To jest problem 3-4 lokalnych liderów TS-u, którzy swoje poglądy polityczne oraz indywidualne, partykularne interesy przedkładają nad to, by móc współpracować razem, zgodnie z hasłem pani poseł: Zgoda buduje.
Ewentualne porozumienie między TS i PO wymagałoby jednak kompromisu i ustępstw programowych z obu stron. Moim zdaniem warto próbować. Bo w mojej ocenie dotychczasowe rządy TS-u są straconym czasem dla naszej społeczności lokalnej.
O - Czy w takim razie myśli pan o wystartowaniu w wyborach samorządowych na stanowisko burmistrza w 2010 roku? Czy dzisiaj tak możemy powiedzieć?
DM - Nie, dzisiaj tak nie możemy powiedzieć. To jest zbyt daleka perspektywa. W ciągu trzech lat zawsze może się ktoś w Platformie znaleźć, kto będzie dobrze przygotowany i kompetentny, i z większymi szansami na sukces niż Młynarczyk. Jeśli taki kandydat się pojawi, to na pewno moja osoba nie będzie przeszkodą, aby Platforma go wysunęła.
Nie zmienia to faktu, że chciałbym jeszcze raz stanąć do wyborów. Wcześniej jednak dobrze się do nich przygotowując. Nie tak jak rok temu, gdy na trzy tygodnie przed wyborami zostałem zaskoczony i praktycznie przymuszony do startu. Jednak to nie moje ambicje osobiste będą tutaj decydujące.
O - Odchodząc od tematów politycznych, co pan by jeszcze chciał w życiu osiągnąć?
DM -Od dwóch lat chodzi mi po głowie zrobienie doktoratu, tak dla własnej satysfakcji. Z ekonomii, z zakresu gospodarki nieruchomościami. Nie ma na to czasu, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku to rozpocznę.
O - Zbliżają się święta, w jaki sposób więc pomaga pan w domu w przedświątecznych przygotowaniach?
DM - Głównie poprzez czyszczenie i trzepanie dywanów.
O - A święta spędza pan w domu?
DM - U nas jest tak, że święta zawsze spędzamy u mojej mamy i u teściów. Takiej wigilii u mnie w domu z żoną i dziećmi jeszcze nie organizowaliśmy.
O - Co by więc Dariusz Młynarczyk życzył czytelnikom „Obserwatora” na nadchodzące święta i Nowy Rok?
DM - Żeby ciepła rodzinnego nigdy im nie zabrakło, by mieli jak najwięcej powodów do uśmiechu na co dzień. By żyło się lepiej. Wszystkim. I naturalnie więcej kasy każdemu życzę w Nowym Roku.
O - Bardzo dziękuję za rozmowę.
Obserwator nr ___ (___)
grudzień 2007 r.





