Jadłodajnia za 2 mln - SZOK!
niedziela, 13 września 2009 00:00
Jeśli zapytać mieszkańców Turku czego im brakuje w naszym mieście, na co by przeznaczyli ponad 2 mln zł, uzbiera się całkiem niezła lista wieloletnich zaniechań kolejnych ekip rządzących naszym miastem. Na pewno nie usłyszymy o potrzebie postawienia 15 pomnika czy też ufundowania 43 tablicy. Jak rozmawiam z turkowianami, to słyszę przede wszystkim o braku mieszkań i braku nowych miejsc pracy w strefie inwestycyjnej. Często także można usłyszeć o dziurawych i zatłoczonych ulicach, o braku parkingów, zaniedbanym stadionie, o braku lodowiska czy małego aquaparku, o braku nowoczesnych sal gimnastycznych przy szkołach.
Jadłodajnia dla osób zagrożonych wykluczeniem społecznym
Zgadzam się, że taki obiekt jest potrzebny. Powinniśmy być solidarni. Trudno jednak zgodzić się, by w jadłodajnię, z której korzystać będzie ledwie kilkadziesiąt osób (może w porywach sto kilkadziesiąt), pompować aż 2 miliony złotych! Nasz Turek jest miastem, które w ostatnich latach mocno się zadłuża. Z tego względu publicznym groszem należy bardzo rozsądnie gospodarować. Niby logiczne, ale … Ekipa burmistrza Czapli wymyśliła, że ważniejsza od mieszkań, ulic, stadionu, etc. jest jadłodajnia. Obiekt, który w większości zlokalizowany ma być w piwnicy. Co za marnotrawstwo kasy - szok! Jadłodajnia TAK, ale za tyle? Byłem przeciw! Za tyle kasy można by pobudować kilkanaście mieszkań, których brakuje. Nie wspomnę już o stadionie ... Panie Burmistrzu proszę się opamiętać.
Dwa lata temu jedna z organizacji samodzielnie chciała uruchomić jadłodajnię w tym samym obiekcie. Niestety nie znalazła uznania w oczach burmistrzów.
Dariusz Młynarczyk
Echo Turku nr 37 (821)
15 września 2009 r.





