Premier dotrzymał słowa
czwartek, 09 lipca 2009 00:00
Bardzo często słychać słowa, że politykom nie można wierzyć, że nie dotrzymują słowa i składanych obietnic. Takie jest odczucie opinii publicznej, ale czy słuszne? W pewnym sensie tak, gdyż w okresie po 1989 r. wiele obietnic nie zostało zrealizowanych. Zapominamy jednak, że polityka to gra zespołowa – to raz; a dwa – przy obowiązującej w naszym kraju ordynacji wyborczej wymuszone jest zawiązywanie koalicji, a to nic innego jak zgoda na kompromis programowy. Wówczas każdy z koalicjantów musi zrezygnować z części swoich postulatów, realizację niektórych obietnic wyborczych zmuszony jest odłożyć w czasie. Taka jest cena demokracji. I stąd niestety biorą się opinie, że politycy nie dotrzymują słowa. W Polsce nie było jeszcze sytuacji, żeby tylko jedne ugrupowanie sprawowało rządy i w całości wzięło pełną odpowiedzialność za swoje obietnice z okresu kampanii wyborczej. Przyczyn takiego stanu rzeczy wielu upatruje w proporcjonalnej ordynacji wyborczej, dzięki której mandaty (władzę) niekoniecznie zdobywają osoby cieszące się największym poparciem społecznym.
Prof. Jerzy Buzek przewodniczącym PE
Słowa należy dotrzymywać, to oczywiste. Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli wybory wygra Platforma Obywatelska, to Polak stanie na czele tej instytucji. 14 lipca prof. Jerzy Buzek zostanie wybrany na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Sprawa jest praktycznie przesądzona, ponieważ otrzymał już nominację Europejskiej Partii Ludowej. Ponadto potwierdzono kompromis w kwestii obsady tego stanowiska z frakcją socjalistów. Wielomiesięczne zabiegi Premiera Donalda Tuska i polskiego rządu zostały zwieńczone sukcesem. Jedną z najważniejszych i najbardziej wpływowych funkcji w Unii Europejskiej obejmie Polak. Jego rola zdecydowanie wzrośnie po wejściu w życie Traktatu Lizbońskiego. Ten ogromny sukces to dowód skuteczności polskiej polityki zagranicznej. Po raz pierwszy jedno z najwyższych stanowisk w Unii Europejskiej powierzono politykowi pochodzącemu z kraju, który przystąpił do Wspólnot w 2004 r. Objęcie przez profesora Jerzego Buzka szefostwa Parlamentu Europejskiego dobitnie potwierdzi wzrost pozycji i znaczenia Polski w UE w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.
Nigdy wcześniej żaden Polak nie sprawował tak wysokiej funkcji w instytucjach międzynarodowych. Powinniśmy być dumni. Wszyscy. Również sympatycy ugrupowań konkurujących z Platformą Obywatelską. Polak przewodniczącym Parlamentu Europejskiego to sukces Polski.
Dariusz Młynarczyk
Echo Turku nr 28 (811)
14 lipca 2009 r.





