O jedną decyzję za daleko
wtorek, 13 kwietnia 2010 23:42
Tragedia pod Smoleńskiem poruszyła wszystkich Polaków. Poruszyła cały świat. Ze zrozumiałych względów od soboty ucichły waśnie i polityczne spory. Ze zrozumieniem przyjąłem ogłoszenie siedmiodniowej żałoby narodowej. Autentycznie, szczerze i w spokoju chciałem uczcić pamięć wszystkich ofiar katastrofy lotniczej – również prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W naszej tradycji o zmarłych mówi się dobrze albo wcale. Tragedia smoleńska przecież nie wykasowała nic z mojej pamięci, ale w obliczu śmierci, powagi i szacunku dla urzędu Prezydenta RP milczałem. Chciałem, chcę nadal uczcić pamięć zmarłych.
Nie reagowałem na kazanie księdza z katedry przemyskiej, który żałował, że tragedia nie wydarzyła się w środę, tylko w sobotę. W środę do Katynia lecieli premier D. Tusk, prezydent L. Wałęsa czy premier T. Mazowiecki.
Nie reagowałem gdy na antenie Radia Maryja padały wypowiedzi, że katastrofa to wynik spisku. Wskazywano winnych, czyli rząd PO i media.
Nie reagowałem gdy starosta Bartosik z burmistrzem Czaplą w cyniczny sposób wykorzystywali tragedię do uprawiania swoistego wyborczego PiaRu. Nie reagowałem.
Prezydenci II RP pochowani w Warszawie
Jednak decyzja o pochówku prezydenta L. Kaczyńskiego na Wawelu była tą przysłowiową kroplą. Nie rozumiem tej decyzji. Na Wawelu spoczywają królowie polscy oraz wybitni i zasłużeni Polacy. Nie jest tam pochowany żaden polityk, poza Józefem Piłsudskim. Marszałek jednak wywalczył nam Niepodległość.
Gabriel Narutowicz zamordowany jako urzędujący Prezydent RP spoczywa w katedrze św. Jana Chrzcziciela w Warszawie. Tam też spoczywa prezydent Ignacy Mościcki. Prezydent Stanisław Wojciechowski został pochowany na Powązkach. Ciało ostatniego prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, który zginął w tej samej katastrofie, zostanie złożone w świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie.
Dlaczego akurat Wawel?
Szacunek dla urzędu prezydenta TAK, jak najbardziej. Cisza, żałoba narodowa TAK, koniecznie. Lech Kaczyński na Wawelu – dlaczego? Ta jedna decyzja na powrót dzieli Polaków.
Mitologizowanie katastrofy spod Smoleńska jest nie na miejscu, żeby nie powiedzieć, że jest niebezpieczne. W tej strasznej tragedii nie ma nic z heroizmu. To był tragiczny w skutkach wypadek lotniczy. Nie było przeznaczenia, nie było spisku. Popełniona została jakaś pomyłka, być może zawiódł czynnik ludzki. Była alternatywa lądowania w Mińsku lub w Moskwie. Decyzję o lądowaniu podjął człowiek.
Decyzja o pochówku na Wawelu zburzyła swoisty treuga Dei. Szkoda tych kilku dni wyciszenia. Ten Wawel wywołuje w kraju tyle emocji, po co nam to wszystkim było …
Dariusz Młynarczyk





